Safari Śladami Gdańskiego Wilka.

Gips zdjęty, więc mogę się rozpisać.

Od kilku tygodni jestem mieszkańcem Gdańska, bo Gdańszczaninem jeszcze się nie nazwę (istnieje ryzyko że słoiki przestaną spływać do mnie tak szerokim strumieniem). Eksploruję tak sobie oliwskie lasy i podczas jednego ze spacerów natrafiłem na wilka (dla "ekologów" informacja, wilk wyryty został na już martwym pniaku, więc nie ma mowy o ranieniu biednego drzewka). 



Zaciekawiony znaleziskiem zacząłem przeczesywać internety w poszukiwaniu wytłumaczenia. Bytowanie tego osobnika w mieście wprawiło mnie w zdumienie. Pojawiły się oczywiste pytania, skąd się wziął, jak długo tu jest, czy jest ich więcej. Udałem się więc po poradę do autochtonów, użytkownicy fejsbukowego forum Bushcraft Polska zasypali mnie możliwymi wyjaśnieniami zagadki. Najbardziej prawdopodobnym wydało nam się że jest to oznaczenie szlaku lisów, niestety po porównaniu lokalizacji wilka (orientacyjne współrzędne:54°24'09.1"N 18°32'49.4"E) okazało się że to powiązanie jest fizycznie niemożliwe, ze względu na to, iż szlak ten nie wybiega poza granice administracyjne Sopotu, a wilk przecież mieszka w Gdańsku. Kulą w płot!

Niezrażony brakiem źródeł pisanych udałem się na kolejną ekspedycję w celu lepszego poznania okolicy, spenetrowania szlaku lisów oraz oliwskich lasów by odnaleźć rodzinę wilka.

Fotorelacja Poniżej:


Las zaprasza...


Ścieżka wygląda zachęcająco.


Gdy w lesie jest cicho i słyszysz tylko wiatr w koronach drzew, wiedz że nie jesteś sam, one tam siedzą, wpierniczają orzeszki i zrzucają Ci je na głowę... podłe dranie!


W dziewiczym lesie, tam gdzie Gdańsk niepostrzeżenie staje się Sopotem, natrafiłem na ławkę pośrodku niczego, opartą o majestatyczną daglezję...


...A widok z tej ławki prezentował się tak jak na obrazku powyżej.


Okazało się że nie tylko ja patrzę na las, las też obserwował mnie, popadłem w małą paranoję wyszukując kolejne drzewa które miały na mnie oko.


Nie mogło też zabraknąć kamiennych kręgów, w końcu to szekspirowski las z oczami, tak więc i kręgi są jak najbardziej na miejscu.


Dowód w prost, że przy produkcji tego wilka nie ucierpiało żadne drzewo.

Bilans wypadu jest taki, że niestety nie znalazłem innych wilków, nie sfotografowałem też innych zwierząt. Autor nie ujawnił się. Niemniej, jeżeli ktoś coś wie na ten temat to proszę o kontakt.

Dziś okazało się że moja dziewczyna jest lepszym obserwatorem przyrody bo spotkała drapola w centrum Wrzeszcza. Kolejny dowód na to że gatunki synantropijne są wśród nas. Poniżej gif (autorstwa mojego na podstawie zdjęć Kamilki) i konkurs dla ornitologów pt. Jaki to ptak:


Pozdrawiam wytrwałych czytelników, którzy przebrnęli przez fotostory z mojego safari. Podoba się wam taka forma narracji? 



Komentarze

  1. Jako człowiek zasobny w rodzinę w Gdańsku, chciałbym napisać, że ... pojęcia nie miałem, że występują tam takie tereny:) Zaciekawił mnie ten wilk (świetnie wyrezany!), więc zapytam brata, choć on raczej nie gustuje w przyrodzie. PS. Narracja w 100% prawidłowa! PS.2. Krugulec. Nagrodę można przysłać pocztą:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo dla tego Pana :) Bratem przekażę (swoim) ;)

      Usuń
    2. A dziękuję:) Pytałem o wilka, ale tak jak podejrzewałem, brat (mój) nie ma pojęcia. PS. Trzeba uważać, gdyż w sieci pojawiły się osoby usiłujące wyłudzać nagrody rzeczowe!

      Usuń
  2. To ślad po wilku z „Sagi prastarej puszczy” ;) Takie mi się skojarzenie nasunęło po poście pana powyżej ;)
    Narracja bardzo fajna.
    Ornitologiem nie jestem, ale jako laik przyznam się, że mi się to z błotniakiem łąkowym lub jastrzębiem skojarzyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ornitologiem też niestety nie jestem, ale panu powyżej raczej ufam w tej materii. Dzięki za komentarz :)

      Usuń
  3. Krogulec, chyba raczej:) Nagroda więc dla mnie, ale adres ten sam:):):), może być bratem! Post super, wciągający i ciekawy, a wilk piękny! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A krogulec ostatnio czmychnął mi sprzed obiektywu, i też w mieście. Gołąbków sporo to i drapieżników nie brakuje. A narracja wciągająca. Pozdrawiam z Warmii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiam. Mnie te ptaszory jakoś unikają ostatnio.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty