Grzybobranie, czyli komu darzy bór.


Przyznaję! Przyznaję bez bicia... Uległem masowej histerii, o której pisał Wojtek i też ruszyłem na grzyby.

Do rannych ptaków nie należę, z ornitologicznego punktu widzenia bliżej mi do tych niebieskich. Do lasu wybrałem się więc "rankiem, świtkiem koło południa". Gdy dojechałem na przystanek tramwajowy Stogi Plaża (parę kroków dalej jest spory i całkiem sympatyczny kompleks leśny), była już godzina 11:00, z nieukrywaną zazdrością obserwowałem emerytów wynoszących z lasu ogromne kosze pełne okazałych prawdziwków. No nic, pomyślałem, grzyby wyszły to chociaż pospaceruję i porobię zdjęcia...

 Muchomor, fota wykonana telefonem.

 Muchomor fota wykonana canonem.

 Liść brzozy na pniaku nie brzozy, obiektyw makro śmiga jak ta lala, z pozostałymi nadal walczę.

 Wioska smerfów w całej okazałości!

 ...I kolejna.

 Grzyb wolno stojący z oknami sztuk trzy, tu pewnie mieszka smerf foto... Maruda.

 Pięknoróg (Calocera), niestety nie wiem jaki dokładnie...

A mówią że w lasach to już same uprawy i nie ma dzikich plaż... Jeśli gdzieś gnieżdżą się jakieś leśne stworki (Leszy, czy inne smerfy) to właśnie tu.


Z lasu wynurzyłem się około godziny 16:00 z wyczerpanymi akumulatorami w telefonie, aparacie i tymi w nogach. Jestem zadowolony bo:

-Jest kilka fot, żeby się nimi pochwalić.

-Trochę szlachetnych grzybów też od Leszego dostałem.

-Dotleniłem się i pozachwycałem Lasem.


Tak więc bór darzy każdemu, ale nie zawsze tym czego szukamy. Taka natura natury bym rzekł. 

Komentarze

Popularne posty