Ptasi Król

Niedawno dotarłem do informacji o ciekawej słowiańskiej legendzie. Poczułem dziś w sobie zmysł bajarza i postaram się Wam ją odtworzyć. Wyobraźcie sobie, że opowiadam Wam ją niskim, radiowym głosem z głębin wiekowego fotela usadowionego tuż przy rozpalonym kominku. Zapraszam.  

Legenda o Ptasim Królu.

Przed wiekami, gdy całą Słowiańszczyznę porastał jeszcze zwarty las pierwotny, nie jakiś tam las gospodarczy tylko prasłowiańska nieprzebyta puszcza, z uroczyskami, z ostępami. W czasach gdy ludzie czuli respekt do dzikiej przyrody. Bali się jej, ale też szanowali ją. W owych zamierzchłych czasach dzikie zwierzęta miały swoich opiekunów. Ptaki także. 

Król ptaków nosił krótkie i dumne imię. Nazywano go Kuk. Nie dość, że władał starożytną i potężną magią, to w dodatku był ogromny, wyobraźcie sobie największe boisko, jakie kiedykolwiek widzieliście. Tak wielkie było skrzydło Kuka. Ptasi król chronił swoich poddanych przed atakami innych zwierząt oraz człowieka. Żaden napastnik nie śmiał, atakować poddanych Kuka.

Niestety, jak to w życiu bywa, pewnego dnia król zniknął, a słuch po nim zaginął. Królestwo Kuka upadło. 

Załamane ptaki zadecydowały, żeby wysłać grupę poszukiwawczą. Do tej zaszczytnej misji zgłosiły się kukułki. Od tamtych dni, latają one po świecie, wołając swego pana. Czasem można usłyszeć jak wzywają opiekuna śpiewając "Kuku! Kuku!". Wdzięczne ptaki, wychowują pisklęta kukułek jak własne, aby chociaż trochę odciążyć je z trudów poszukiwania.

(Próba rekonstrukcji autentycznej legendy, na podstawie Bestiariusza Słowiańskiego.) 

Poniżej zdjęcia rodzimych ptaszysk w pięknych okolicznościach przyrody. Według mnie są to myszołów i bielik we własnej osobie. Jednak jako ornitologiczna pierdoła proszę zaprzyjaźnionych fachowców o opinię. 










Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty